Przede wszystkim styl

Ostatnio ktoś z moich znajomych zapytał mnie kiedy odkryłam, że to właśnie moda i stylizowanie kręcą mnie najbardziej. W ciągu minuty zrobiłam w głowie szybką retrospekcję i kolega ani się obejrzał, jak stał się świadkiem (jakże interesującego!) przymusowego wywodu.

Już w przedszkolu wykazywałam oznaki małej fashionistki. Wprawdzie nie miałam żadnego azjatyckiego wujka z nazwiskiem Wang, który szyłby dla mnie miniaturowe wersje swoich wybiegowych projektów, za to posiadałam najukochańszą babcię, która wynajdywała dla mnie sowite modowe kąski w osiedlowych lumpeksach. I tak w wieku lat pięciu moim absolutnym must have stała się koszulka z nadrukiem uśmiechniętej gruszki i jabłka, found in ciuchland. Miłość do koszulki była niczym grom z jasnego nieba i wydało mi się niezwykle spektakularne, że mój mikro t-shirt obrazuje, niczym żywy, nasz sztandarowy przedszkolny wierszyk, który panie wychowawczynie kazały nam klepać codziennie po zupie mlecznej (zawsze z kożuchem). 


"Spadła gruszka do fartuszka, 
a za gruszką dwa jabłuszka.
A śliweczka spaść nie chciała,
bo śliweczka nie dojrzała." 


Oczywiście szybko wmówiłam swoim kolegom z grupy, że koszulka powstała specjalnie na moją cześć, ponieważ to ja jestem autorką zacnego wierszyka, co dodało mi blasku i chwały na przedszkolnym firmamencie, a także znacznie powiększyło grono przyjaciółek (i zabawek) w piaskownicy (#spryt, #przebiegłość).


Swoją mocną modową pozycję utwierdziłam wśród dzieci w przedszkolu przy okazji przedstawienia bajki o Kopciuszku, w którym to grałam tytułową rolę (myślę, że poniekąd to za sprawą koszulki), kiedy w kuluminacyjnej scenie balowej wystąpiłam w obłędnej złotej sukni do ziemi z wstawkami z czarnego aksamitu. Pamiętam, że nawet paniom przedszkolankom opadła kopara, a babcia w tamtej chwilii stała się czymś w rodzaju żywej ikony, zdobywając nieoficjalnie tytuł  projektanta  babci roku.

Także wiecie, tego, że moda ma wielką moc, byłam świadoma już od najwcześniejszych lat swojego dzieciństwa. A potem tylko się w tym przekonaniu utwierdzałam. Również wtedy, kiedy w podstawówce mamusia z uporem maniaka kazała mi ubierać w zimie ortalionowy kombinezon i czapkę kominarkę, które w pośpiechu zdejmowałam w krzakach przed szkołą w obawie o modowe zniesławienie. Od tego momentu zawsze przywiązywałam wagę do tego jak wyglądam.

Jak to mówią?


Przede wszystkim styl,
 ponieważ osobowość NIE JEST pierwszą rzeczą, jaką widzą ludzie.
















płaszcz - ? (staroć), koszula - no name, sweter - upolowany gdzieś na wyprzedaży,  
spodnie - Mango, kolczyki - Bijou Brigitte, pasek - h&m, buty - Zara,
 torebka - Klaudia Rozwadowska



Fot. Dawid


Vor allem Stil

Vor kurzem hat mir ein Bekannter folgende Frage gestellt: „wann hast du entdeckt, dass die Mode und Styling dir am meisten Spaß bereiten? Kurzerhand habe ich im Kopf eine Retrospektive gemacht und ehe sich der arme Kerl versah war er unfreiwilliger Zuhörer meiner interessanten (selbstverständlich!) Geschichte.

Schon im Kindergarten habe ich die Merkmale einer typischen Fashionistin gezeigt. Zwar hatte ich keinen asiatischen Onkel mit dem Nachname Wang, der für mich Miniversionen seiner Entwürfe kreierte, dafür aber hatte ich die beste Oma der Welt. Sie hat für mich in Secondhand-Shops immer tolle Sachen für wenig Geld entdeckt. Und so, im Alter von 5 Jahren, wurde ein blaues T-Shirt mit dem Aufdruck einer lachenden Birne mein absolutes must-have. Of course, found in a second hand shop. Die Liebe für das T-Shirt war riesig und ich fand es sehr spektakulär, dass mein Mikrooberteil die Haupthelden unseres Lieblingsgedichtes vorgestellt hat. Wir haben es täglich nach der Milchsuppe rezitiert.

Meinen Kollegen aus der Gruppe habe ich schnell eingeredet, dass das T-Shirt extra für mich erschaffen wurde, weil ich die Autorin des berühmten Gedichtes bin. Diese Äußerung hat mir natürlich sehr viel Ruhm eingebracht und folglich wurde ich zu so etwas wie einen Kindergarten - Celebrity erkoren. Neue Freundinnen im Sandkasten und ihre Spielzeuge inklusive (#clever, #smart).

Meine starke modische Position habe ich ein paar Wochen später bei einer Darstellung des Märchens Aschenputtel befestigt. Ich habe die Hauptrolle gespielt (höchstwahrscheinlich, dass ich die Rolle durch mein T-Shirt bekam) und im Kulminationspunkt die Szene in einem fabelhaften goldenen Maxikleid mit Einsätzen aus schwarzen Samt betreten. Ich weiß noch, dass sogar die Kindergartenerzieherinnen stark beeindruckt waren und meine Oma von diesem Tag an, durch den Gewinn des Titels des Designers „Oma des Jahres“, zu einer lebenden Ikone wurde.

Also, wie ihr sehen könnt, mir war schon seit den jüngsten Jahren meiner Existenz bewusst, dass die Mode ein großes Potenzial hat. Und später habe ich mich nur in dieser Überzeugung bestärkt. Auch dann als ich in der Grundschule war und meine Mutti diesen hässlichen warmen Einteiler für mich gekauft hatte, den ich im Winter tragen musste. Ich habe ihn immer im Gebüsch vor der Schule ausgezogen, damit mich andere Kinder nicht auslachten. Seitdem war für mich immer wichtig, wie ich aussehe.

Ihr kennt bestimmt dieses Sprichwort:

Vor allem Stil, weil die Persönlichkeit NICHT die erste ist, die man sieht.




14 komentarze :

    1. piękna koszula!
      hahahaha moja miłość do mody narodziła się też w tych latach :D
      miałam ciocię i wujka którzy mieli hurtownie rajstop i skarpetek! podobno byłam mistrzem w doborze rajstop do stylówek :D trochę to widać na moich zdjęciach :D no a później gdy przeprowadziliśmy się a w sąsiedztwie był zakład obuwniczy- sąsiad robił i sprzedawał buty ! dostrzegł we mnie od razu potencjał- miałam 7 lat i dostałam od niego pierwsze buty. Kazał mi wybrać co chcę :D pierwszy dar losu :D szkoda, że zakład już nie istnieje, ale sąsiad mnie zaczepia do dziś i mówi, że widział kolejne moje "ładnie ubrane" zdjecia :D

      OdpowiedzUsuń
    2. nie dość, że piekn,a nie dość,. że stylowa to jeszcze...przebiegła:-) swietny post.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. #spryt, #mądrośćtakbardzo...hehe. Pozdro Madzia :-*

        Usuń
    3. Bo babcie są od rozpieszczenia:) dobrze się czyta taką historię. I podpisuję się pod hasłem o osobowości.
      Płaszcz mi się bardzo podoba, ma w sobie jakiś urok.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Oj to prawda, babci nie da się nie kochać :)

        Usuń
    4. Cudowny zestaw! Zdecydowanie w moim stylu. Płaszcz mnie kompletnie uwiódł no i ta koszula ze swetrem :) jedyne co nie w moim stylu to dół, zamieniłabym w swojej wersji na coś mniej odważnego :) Cudownie wyglądasz!

      OdpowiedzUsuń
    5. Podobają mi się Twoje stylizacje, mogłaby do nich pasować moja biżuteria, zobacz na http://infinitydesignjewellery.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Super fajne, ale raczej nie mój styl.

        Usuń
    6. świetnie
      http://iamemilias.tumblr.com/

      OdpowiedzUsuń
    7. Piękna stylizacja przypominająca styl Sereny z Plotkary. Też wyznajemy zasadę dobrego stylu zobacz sama http://blog.grandesaldi.pl/

      OdpowiedzUsuń